Pierwszy test miał miejsce pod koniec 2017 roku i polegał na porównaniu jakości 37 par produktów zakupionych w sieciach różnych marek. W przypadku 4 nich z UOKiK stwierdził znaczą różnicę jakości na korzyść artykułów niemieckich. Drugi test porównawczy odbył się w II kwartale 2018 roku i dotyczył 64 par produktów. Duże Ta sama nazwa, identyczne opakowanie, ale skład już zupełnie inny. Jakiś czas temu pisaliśmy o badaniu UOKiK, który porównał jakość produktów dostępnych w Polsce i za Odrą. Ze 101 Niestabilna podczas użytkowania Urszula Kupiłam tę deskę do prasowania po tym gdy miałam okazję używać tego samego modelu, przynajmniej z nazwy (również wyprodukowanego w Polsce), kupionego przez mojego syna w IKEI w Anglii kilka lat temu. Niestety ta kupiona teraz w Polsce nijak się ma do tej kupionej kiedyś przez syna w UK. Potwierdzeniem wysokiej jakości oraz bezpieczeństwa oferowanych przez nas produktów jest fakt, iż otrzymaliśmy prestiżowy certyfikat GMB, zarezerwowany wyłącznie dla najlepszych dostawców produktów na bazie Kannabidolu. Oryginalne i certyfikowane produkt konopne CBD. 100% legalne, 100% naturalne, bez recepty! od Konopny-Sklep.com Ogólnym stwierdzeniem jest to, że fałszywa recenzja podnosi ocenę dotyczącą jakości produktu. To jednak nie brzmi jak wielkie odkrycie. Analiza eksperymentu doprowadziła do czterech głównych wniosków. Po pierwsze, fałszywe recenzje powodują, że konsumenci częściej wybierają produkty gorszej jakości. Naukowcy odkryli taką Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. 9 października 2018, 12:45 Pierwszy test UOKiK - serek Almette / Media UOKiK po raz pierwszy sprawdził, czy produkty oferowane konsumentom z Polski i Europy Zachodniej różnią się jakością. Testy przeprowadzano na dwa sposoby. Pierwsze badania porównawcze miały miejsce pod koniec 2017 roku, drugie - w drugim kwartale 2018 roku. Łącznie sprawdzonych zostało 101 par produktów, duże różnice w jakości stwierdzono w 12. Oto produkty, które wzbudziły najwięcej zastrzeżeń. . 1 W przeprowadzeniu testów pomogła Inspekcja Handlowa i akredytowane laboratoria UOKiK. Pierwsze testy porównawcze zrealizowano pod koniec 2017 r. - zakupiono artykuły spożywcze w Polsce i ich odpowiedniki w Niemczech. Testy dotyczyły 37 par produktów z takich sklepów, jak Aldi, Kaufland, Lidl, Makro, Netto i Rossmann. W czasie drugiego testu, przeprowadzonego w II kwartale 2018 roku, eksperci kupili w Polsce żywność, która miała etykiety: po polsku (co znaczy, że była produkowana na nasz rynek) i w obcej wersji językowej (co świadczy o tym, że miała trafić na rynki innych krajów Europy Zachodniej). Łącznie sprawdzono 101 par produktów. Istotne różnice dotyczyły 12 artykułów żywnościowych. Oto one: ShutterStock 2 Pierwszy test UOKiK - Crunchips o smaku papryki Media 3 Pierwszy test UOKiK - czekolada Milka Media 4 Pierwszy test UOKiK - napój Lipton Ice Tea Peach Media 5 Test drugi UOKiK - Fuzztea o smaku brzoskwiniowym Media 6 Test drugi UOKiK - Knorr Fix Spaghetti Bolognese Media 7 Test drugi UOKiK - Milka Oreo Media 8 Test drugi UOKiK - Sok Capri Sun Orange Media 9 Test drugi UOKiK - chrupki Curly Peanut Classic Media 10 Test drugi UOKiK - chrupki Monster Munch Media 11 Test drugi UOKiK - ciasteczka Leibniz Mini Media 12 Test drugi UOKiK - serek Philadephia z ziołami Media Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję Zobacz więcej Przejdź do strony głównej To zadziwiające, ale większość ludzi nie słyszała nigdy o tym, ze zachodnie sieci supermarkety traktują nasz rynek tak jakby mieszkali tu głupsi ludzie, którzy zapłacą chętnie drożej za mniej i nie będą narzekać. Nadal większość czytających te słowa uzna, że opowiadanie o gorszych produktach oferowanych w Europie Wschodniej to tylko sfera domysłów. Okazuje się, że dyskryminujące praktyki względem Polaków potwierdził kiedyś w wywiadzie sam szef sieci Tesco. Podczas rozmowy dla stacji BBC na temat marnowania żywności, do której doszło w 2013 roku, ówczesny szef korporacji Tesco, Matt Simister, przyznał, że klienci z Europy Wschodniej są mniej wybredni jeśli chodzi o oferowane im produkty. Zasugerował tym samym, że Polacy chętniej kupią towary z widocznymi defektami, na przykład pomarańcze czy cytryny bez idealnej skórki. Biznesmen argumentował, że klienci w krajach takich jak Polska są po prostu mniej wymagający. Zachodni handlowcy szybko połapali się, że nie ma sensu dostarczać na nasz rynek towarów z najwyższej półki, albo w mniejszych opakowaniach i często drożej niż w swoich krajach macierzystych. Oczywiście ta plaga nie dotyczy tylko Tesco. Po prostu ich nieszczęsny prezes powiedział nieco za dużo. Tak samo robią praktycznie wszystkie koncerny handlowe obecne na kilku rynkach w Unii Europejskiej. Swego czasu legendarny stał się w polskim Internecie pewien obrazek przedstawiający zestawienie kosztu zakupu tego samego rodzaju ciasteczek w sieci Lidl, kupionych w Polsce i w Holandii. Okazuje się, że w tym przypadku opakowania wyglądają tak samo, ale w holenderskim wydaniu jest więcej ciastek i kosztują mniej w przeliczeniu na cenę za kilogram. Nikt nie wie ile takich produktów obecnych jest na polskim rynku. Podobny proces nastąpił też na rynku chemii gospodarstwa domowego. Okazało się, że sprzedawane w Polsce proszki do prana i inne specyfiki jak płyny zmiękczające, są zupełnie innej jakości i składu niż te oferowane klientom w Niemczech. Nic dziwnego, że mieszkańcy obszarów przygranicznych szybko połapali się, że z oferowaną w Polsce chemią jest coś nie tak i zaczął kwitnąć handel prawdziwą niemiecką chemią. To bardzo nie podoba się zagranicznym koncernom, które swego czasu lobbowały ustawę utrudniającą funkcjonowanie na rynku powstających jak grzyby po deszczu sklepów sprzedających tylko niemiecką chemię różnego rodzaju. Planowano utrudnić jej dystrybucję zwracając uwagę na brak polskich etykiet na niektórych z tych produktów. Z drugiej strony trudno winić europejskie sieci handlowe, że racjonalizują swoją ofertę modyfikując ją aby maksymalizować zyski przy utrzymaniu oczekiwanego poziomu satysfakcji klientów. Skoro ustalono, że Polacy i tak wszystko kupią, byle było reklamowane, to nie ma powodu zabiegać o ich konsumenckie wybory w stopniu podobnym do tego jaki obowiązuje na zachodzie. Działa tutaj na nas z pewnością jakiś kompleks narodowy, który przez jednego z polskich polityków został nazwany "murzyńskością". Walkę z procederem różnicowania jakości oferty detalicznej dla mieszkańców nowych wschodnich krajów w UE, od dawna zapowiadała też Komisja Europejska. Kilka razy anonsowano potrzebę zbadania tego niekorzystnego z punktu widzenia konsumentów zjawiska, które można nazywać nawet ekonomicznym rasizmem, ale jakoś zabrakło w tym kierunku woli sprawczej. Może w tym kontekście warto się zastanowić czy nie staliśmy się przypadkiem eksploatowaną gospodarczo i niesuwerenną. kolonią Unii Europejskiej. Fot. [fb_button] ,,W wielu przypadkach wysyłamy produkty pierwszej jakości do marketów w Wielkiej Brytanii, a produkty drugiej jakości do sklepów w Środkowej i Wschodniej Europie.’’ Matt Simister. Dyrektor Brytyjskiej sieci hipermarketów Tesco. Unia Europejska miała jeden podstawowy cel, przynajmniej oficjalnie. Ten cel to rozwój i polepszenie poziomu życia mieszkańców Europy. Niestety, gdy dziś spojrzymy na ten twór to bardzo szybko będziemy mogli odnieść wrażenie, że w gruncie rzeczy UE działa dla Niemiec oraz dla Francji. Te dwa kraje najwięcej zyskują. Wystarczy spojrzeć na Polskę, która już od wielu lat znajduje się w strukturach zjednoczonej Europy a mimo to, nasz zachodni sąsiad to inny świat. Polskę od Niemiec dzieli jedynie granica, a tak naprawdę przepaść, głównie ekonomiczna, która jest ogromna. Nie wspominając o traktowaniu naszego kraju jak jakiegoś poddanego czy jakiś twór zaliczany do pod kategorii. Różnice występują na wielu płaszczyznach, co ciekawe każda negatywna różnica ekonomiczna nie dotyczy Niemiec, które radzą sobie świetnie pod względem gospodarczym i rozwojowym. Być może teraz delikatnie się Zdziwicie, ale obecnie Niemcy nie muszą prowadzić ekspansywnej polityki jak to miało miejsce w czasach międzywojennych, dziś nasz zachodni sąsiad wysługuje się właśnie Unią Europejską, za pośrednictwem, której kontroluje sytuację na kontynencie. Obecnie Niemcy to czwarta potęga gospodarcza świata i nie łudźmy się, gdyby nie UE wówczas nie byłoby tak kolorowo. Ale dlaczego piszemy o tych różnicach i pewnym traktowaniu z góry innych krajów UE w tym Polski? Otóż na płaszczyźnie żywieniowej, spożywczej i po prostu konsumenckiej również mamy do czynienia z pewną niesprawiedliwością. Otóż liczne analizy rynku jednoznacznie wskazują, że wiele produktów sprzedawanych chociażby w Niemczech jest tańszych i jednocześnie lepszej jakości niż te same produkty sprzedawane w Polsce. Stąd powstało nawet sformułowanie określające nasz kraj, oraz kraje bałtyckie jako śmietnik Europy. Czy jest to uczciwa zasada? Czy jeżeli nawet na tak podstawowej płaszczyźnie jak handel dochodzi do tak rażących rozbieżności, to czy można spodziewać się, iż w polityce będzie się nasz kraj traktować poważnie? Nie oszukujmy się, Polska jeszcze musi przebyć pewną drogę ku mocniejszej pozycji. Dzisiejszy artykuł rozpoczęliśmy od przytoczenia fragmentu wypowiedzi dyrektora Tesco w Wielkiej Brytanii. Jednak tego typu wypowiedzi nie są odosobnionymi przypadkami, ponieważ podobne opinie płynęły chociażby z takiej sieci jak Real. Skład wielu produktów jest znacznie gorszy aniżeli tych samych w Niemczech czy Francji. Mało tego, cena w naszym kraju jest znacznie wyższa, mimo, że produkt jest gorszy oraz średnia krajowa w Polsce także odbiega od tej Brytyjskiej. A zatem czy mamy tutaj do czynienia z jakimś ogromnym nie dopatrzeniem, czy może po prostu obecnie nie liczy się konsument, człowiek, ale przede wszystkim pieniądze. Liczy się to, aby sprzedać jak najwięcej przy jak najmniejszym wkładzie pracy i środków. Na koniec należy również dodać, że to, co jemy tworzy i buduje nasze ciało, nasz organizm. To buduje naszą odporność i witalność. Jeżeli przez dłuższy czas człowiek będzie spożywał produkty, o co najmniej podejrzanej jakości wówczas bardzo szybko można podupaść na zdrowiu. Zwróćmy uwagę jak wiele obecnie osób choruje na różnego rodzaju schorzenia układu pokarmowego, dawniej takich sytuacji było znacznie mniej. Dzieje się tak obecnie, dlatego ponieważ człowiek spożywa jedzenie, które w dłuższym okresie czasu po prostu podtruwa regularnie organizm. To też zwracajmy uwagę na to, co jemy, ponieważ od tego wiele zależy. [fb_button] Autor. Zespół Wszelkie prawa zastrzeżone. Wielkie koncerny sprzedają nam gorsze produkty. Kiedy to się skończy? 19 września 2017, 15:41. 1 min czytania To, że duże, globalne koncerny na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej sprzedają produkty gorszej jakości, to tajemnica poliszynela. Konsumenci nie są w stanie zrobić wiele, ale jest szansa, że tymi dyskryminacyjnymi praktykami zajmie się Komisja Europejska. Proszek proszkowi nierówny. Wielkie koncerny sprzedają na rynkach środkowoeuropejskich gorsze produkty | Foto: Rudmer Zwerver / Shutterstock Temat nagłośniła ostatnio czeska komisarz Věra Jourová. Jeszcze nigdy na koncerny nie spadła tak ostra krytyka. W rozmowie z brytyjskim "Guardianem" mówiła ona, że sprzedawanie produktów gorszej jakości w Europie Środkowo-Wschodniej to niesprawiedliwa praktyka, a w wielu przypadkach, także i niezgodna z prawem. Takie zachowanie koncernów nazwała wprost oszukiwaniem. Bardziej i mniej wymagający konsument W 2013 roku ówczesny manager Tesco, w rozmowie z brytyjskimi politykami na temat problemu marnowania żywności, powiedział, że Brytyjczycy chcą produktów jak najlepszej jakości, a na rynki Europy Środkowo-Wschodniej wysyłane są produkty gorsze. Tesco broniło się wtedy, że te słowa zostały wyjęte z kontekstu. Dwa lata wcześniej Słowackie Stowarzyszenie Konsumentów porównało koszyki zakupowe z produktami zakupionymi na Słowacji i w Austrii. Okazało się, że tylko jeden słowacki produkt nie był gorszy od austriackiego. Czesi również odkryli, że margaryna Rama sprzedawana na ich rynku nie jest tą samą, którą mogą kupić klienci na rynkach zachodnich, a w napojach takich jak Pepsi i Sprite jest fruktoza, a nie cukier - jak np. w Niemczech. Konsumenci mówią: dość Podobne testy przeprowadziła też Bułgaria i inne kraje Grupy Wyszehradzkiej. Od pewnego czasu państwa te naciskają na UE, by skończyła z podwójnymi standardami. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Chodzi o bardzo szeroką gamę produktów - nie tylko detergentów, ale i spożywczych, jak ketchupy czy paluszki rybne. Komisarz Jourová obiecała zmusić korporacje do zaprzestania praktyk, które zwodzą konsumentów. Jej zdaniem zbyt długo uchylały się od odpowiedzialności. Zdaniem Macieja Ptaszyńskiego, dyrektora Polskiej Izby Handlu, praktyki polegające na różnicowaniu jakości produktów, ze względu na rynek, na jaki trafiają, należy ocenić jednoznacznie negatywnie. - Różnicowanie jakości produktów jest możliwe tylko przy wyraźnym wskazaniu, że różnią się one między sobą, tak by konsument wiedział, co kupuje. Wiele firm zbudowało swoją obecną siłę na jednolitych produktach dających konsumentowi poczucie, że niezależnie od miejsca, gdzie nabywa towar, może pod konkretną nazwą kupić go w tym samym standardzie. Warto by firmy o tym pamiętały, zwłaszcza że Europa Wschodnia to obecnie bardzo dynamicznie rozwijające się rynki - komentuje Ptaszyński. 27 września wyniki swoich badań na temat jakości produktów w porównaniu do tych, oferowanych na Zachodzie, zaprezentuje Chorwacja. Jeśli potwierdzi to, co już wiedzą Czesi, Słowacy czy Bułgarzy, będzie to kolejny, mocny argument dla KE, by zająć się sprawą. WARTO WIEDZIEĆ: 9 grudnia 2017, Witold Katner Polski rząd naciska na Komisję Europejską w sprawie rozwiązania problemu tzw. podwójnych standardów jakości żywności. Gorsza jakość produktów w Polsce i sąsiednich krajach jest tematem dyskusji polityków. Do krajów Europy Środkowo-Wschodniej trafiają produkty gorszej jakości niż te, które znajdziemy w sklepach na zachodzie kontynentu. Gorsza jakość produktów w Polsce stała się przyczyną nacisków kraju na KE. Na razie na pewno nie zdecydujemy się na embargo takich produktów. Problem ten bowiem w mniejszym stopniu dotyczy nas niż innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Gorsza jakość produktów w Polsce Ta sama marka, to samo opakowanie, ale po dokładnym zbadaniu składu okazuje się, że to dwa różne produkty. Na taki problem trafiły słowackie i węgierskie służby zajmujące się jakością żywności. Testy porównawcze pokazały, że międzynarodowe koncerny spożywcze wysyłają do krajów Europy Środkowo-Wschodniej gorszą żywność. Wprawdzie jest ona bezpieczna, bo spełnia wszystkie wymagane prawem standardy, ale jednocześnie jest nieco gorszej jakości, niż ta sprzedawana na zachodzie Europy. Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa. Według jego słów gorsza jakość produktów w Polsce wynika z zastosowania innych składników. – Szczególnie dotyczy to słodyczy czy napojów i jeszcze kilku grup produktów rolno-spożywczych, gdzie, czytając etykiety, można to zjawisko bardzo łatwo rozpoznać. Bo jeśli w przypadku tego samego napoju, pod tą samą marką, do słodzenia w Polsce stosuje się izoglukozę, a w Europie Zachodniej – cukier z buraków cukrowych, sacharozę, to nie jest to zgodne z oczekiwaniem polskiego konsumenta. Jest to próba obniżenia kosztów produkcji tego produktu. Wiele badań wskazuje, że izoglukoza, syrop glukozowy, jest bardziej szkodliwy niż cukier pochodzący z produkcji choćby buraka cukrowego – tłumaczy wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. Twardy orzech do zgryzienia Problem jest trudny do rozwiązania. Zarzuty wysuwane są pod adresem dużych międzynarodowych korporacji działających na terenie całej Europy, które problem próbują tłumaczyć zróżnicowaniem gustów konsumentów. Jednocześnie badania przeprowadzane w tej sprawie są bardzo wyrywkowe. Materiał porównawczy w tym zakresie praktycznie nie istnieje. Koncerny tłumaczą się, że chciały zaproponować konsumentom z Europy Wschodniej marki funkcjonujące na Zachodzie, ale po niższej cenie. Ale rządy państw Europy Środkowo-Wschodniej nie przyjęły tych tłumaczeń i poskarżyły się na takie praktyki do Brukseli. – Pani premier w imieniu całego rządu, a więc nie tylko samego ministra rolnictwa, ale całego rządu, zdecydowanie potępiła oferowanie produktów na wspólnym rynku o zróżnicowanych cechach jakościowych w zależności od tego, w jakim kraju te produkty są oferowane – relacjonuje wiceminister Bogucki. Nie zaakceptuję, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach mimo identycznego opakowania i marki Interwencja Brukseli Co warte zauważenia poskarżyły się skutecznie. Komisja Europejska od razu wzięła się do rozwiązania problemu. – Nie zaakceptuję, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach mimo identycznego opakowania i marki. Teraz musimy nadać większe uprawnienia organom krajowym, aby wyeliminować wszelkie nielegalne praktyki, gdziekolwiek mają miejsce – mówił niedawno przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Bruksela opublikowała właśnie zbiór wytycznych w sprawie stosowania unijnego prawa żywnościowego i ochrony konsumentów do produktów o podwójnej jakości. Uznano, że praktyki stosowania podwójnych standardów jakości żywności łamią unijną dyrektywę o nieuczciwych praktykach handlowych. Ale państwa naszego regionu chcą jeszcze więcej. Proponują, aby powstał powszechny systemu badań. Pozwoliłby one na porównywanie jakości produktów w poszczególnych krajach i wymianę takich informacji pomiędzy inspekcjami poszczególnych państw. Bez takich wspólnych działań na poziomie europejskim żadne państwo Europy Centralnej i Wschodniej sobie nie poradzi. Zachowaj spokój Andrzej Gantner, Polska Federacja Producentów Żywności. Ale jednocześnie rząd i eksperci apelują, żeby zachować spokój. Problem ten bowiem w zdecydowanie mniejszym stopniu dotyczy Polski, gdyż my głownie żywność sprzedajmy, a nie kupujemy za granicą. – A więc w przypadku podstawowych produktów rolno- -spożywczych tego problemu nie obserwujemy. Ale oczywiście ten problem istnieje w przypadku dostarczania także na rynek polski produktów marek światowych, marek ogólnoeuropejskich – mówi wiceminister Bogucki. Jednocześnie reprezentanci przemysłu spożywczego zwracają uwagę, że żywność nie może być taka sama na wszystkich rynkach. – Czy Polak na pewno chciałby jeść kiełbasę taką samą jak na przykład Hiszpan czy Niemiec – pyta retorycznie Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jednocześnie potwierdza, że bardzo często robi się produkty pod taką samą marką, ale w nieco zmienionym składzie. Wszystko po to, aby sprostać gustom konsumentów. Dlatego polski rząd musi działać ostrożnie, bo takie praktyki mogą dotyczyć także naszych producentów, wysyłających swoje towary żywnościowe na cały świat. NOWOŚĆ | SU TARROCAPrzeczytaj Nawet wzorca wg COBORU

produkty gorszej jakości w polsce